Blog > Komentarze do wpisu

mamona

Polska marka odzieżowa Bytom, która istnieje na rynku od 1945 roku, postawiła na polskie ikony i pod koniec ubiegłego roku stworzyła kolekcję o nazwie „The culture icons”. Ideą kolekcji jest odświeżenie autentycznego stylu, nieodłącznie kojarzonego z wybitnymi osobowościami polskiej kultury. Wśród nich znaleźli się do tej pory Zbigniew Cybulski - jeden z najznamienitszych aktorów powojennego polskiego filmu, oraz Marek Hłasko - uznany prozaik i scenarzysta filmowy. Sama kampania nie nie odbiła się zbyt dużym echem do czasu pojawienia się w niej twarzy Grzegorza Ciechowskiego.

A wszystko przez konflikt udziałowców wizerunku Obywatela GC.

Fani i członkowie Republiki krytykują projekt najnowszej kolekcji Bytomia poświęconej Grzegorzowi Ciechowskiemu. Ich zdaniem legendarny twórca "Mamony" nigdy nie zgodziłby się na udział w takim przedsięwzięciu. Krzyczą, że rodzina sprzedała Ciechowskiego. "Szkoda, że koledzy wiedzą lepiej, czego chciałby Grzegorz, niż jego najbliżsi" - odpiera zarzuty pełnomocnik rodziny Ciechowskiego.

Propozycja wyszła od firmy i została przyjęta, w odróżnieniu od innych komercyjnych ofert, którymi jesteśmy zasypywani. To projekt w dobrym guście, który pozwoli promować Grzegorza oraz jego dorobek wśród młodych ludzi. Nie robimy nic, co byłoby nieeleganckie. Zgadzam się, to akcja komercyjna, ale też promocyjna, zarówno dla marki Bytom, jak i nazwiska artysty - wyjaśnia w rozmowie z dziennik.pl Przemysław Wałczuk, reprezentujący wdowę po Ciechowskim, Annę Skrobiszewską i jej dzieci.


Ale nie wszyscy podzielają jego zdanie. Bytom już wypuścił folder reklamujący kolekcję. Wykorzystano w nim jedno ze słynnych zdjęcia Ciechowskiego, jakie robił muzykowi Andrzej Świetlik. Reklamówka, która trafiła do sieci, wywołała burzę. 
Pamiętam jak raczkująca w Polsce telefonia komórkowa próbowała nabyć prawa do piosenki "Telefony" A i oferowana suma była pokaźna. Nie odzywałem się, bo to nie mój numer, ale nie musiałem. Grzesiek mówił: chyba po moim trupie. Nawet gdyby płacili nam milion.... Taki był z niego gość - cytował Ciechowskiego na swoim profilu na Facebooku Leszek Biolik z Republiki.

Pod zdjęciem promującym najnowszą kolekcję, członek Republiki daje do zrozumienia, co sądzi o wykorzystaniu wizerunku w najnowszej kampanii Bytomia: Ktoś przekroczył granice, której sam artysta, świadomie, nigdy nie przekroczył za życia. (...) Ktoś postanowił, że swoją twórczością GC wpłynie na sprzedaż garniturów. Czy może uratuje jakaś firmę. Może jutro poprawi sprzedaż psiej karmy. Jak mam nie być wkurzony. Byłem częścią tej historii i w jakiś sposób mnie ona dotyczy... - napisał w jednym z komentarzy.

I nie on jeden się oburzył. W dyskusję włączyli się znani muzycy, rodzina artysty oraz fani. "Fiolka" Najdenowicz, dla której w przeszłości Ciechowski pisał teksty, przyznała, że sama pracowała w reklamie, ale na takie wykorzystanie wizerunku muzyka potępia. - Gdyby ktoś sprzedał mój ryj do reklamy biustonoszy, to też bym się wkurwiła - napisała.

Wykorzystanie w tej reklamie wizerunku i nazwiska Grzegorza jest czynem niegodnym i nie mającym nic wspólnego z kultywowaniem pamięci o nim - mówi dziennik.pl Jerzy Tolak manager Grzegorza Ciechowskiego w latach 1987-2001.

W dyskusję włączyła się nawet najstarsza córka Ciechowskiego, Weronika. - Jest różnica miedzy tworzeniem reklamy a występowaniem w niej i używaniem swojego wizerunku do promocji produktu - napisała dziewczyna.  Weronika jest córką muzyka z jego związku z Małgorzatą Potocką. Nie jest spadkobiercą ustawowym Ciechowskiego. 

Pełnię praw do spuścizny lidera Republiki posiada jego druga rodzina. I w świetle prawa nie można jej nic zarzucić.
Szkoda, że koledzy wiedzą lepiej, czego chciałby Grzegorz, niż jego najbliżsi - ironizuje Wałczuk. Cała dyskusja go dziwi, bo  Ciechowski po latach miał zmienić swój stosunek do reklamy, bo najważniejsza była dla niego rodzina i jej przyszłość.

Wdowa po Ciechowskim słysząc zarzuty członków zespołu i pasierbicy zarzuciła im hipokryzję i cytowała słowa zmarłego męża, z czasów kiedy  - klika miesięcy przed jego śmiercią - planowali budowę domu:
Powiedział wtedy do Jerzego Tolaka, że gdyby pojawiła się propozycja reklamy, nie miałby sumienia odmówić rodzinie przykładowego miliona broniąc ideałów, że jego twórczość jest dorobkiem, który może procentować także w ten sposób - relacjonowała Anna Skrobiszewska.

Żona Ciechowskiego nie pojawia się na koncertach poświęconych pamięci zmarłego męża. Nie utrzymuje kontaktów z członkami jego zespołu. Krytycznie wypowiada się o ich obecnej działalności, zarzucając im wykorzystywaniem nazwiska Ciechowskiego do promocji własnej pracy a nawet kradzież. Nieoficjalnie wiadomo, że podłożem sporu były m.in. tantiemy. 

Dlaczego muzycy nie robią własnych rzeczy, tylko tańczą wokół trumny Ciechowskiego. To hipokryzja - mówi Wałczuk i wytyka Bilikowi, że o negocjacjach z Bytomiem wiedział dużo wcześniej i nie miał nic przeciwko, zwłaszcza że w tym samym czasie muzycy z zespołu planowali projekt Nowe Sytuacje, czyli specjalną trasę koncertową Republiki, na 30-lecie wydania pierwszego zespołu.

Biznesowych szczegółów umowy z Bytomiem nie zdradza. - Trudno oskarżać matkę czwórki dzieci, o to, że stara się zapewnić im godną przyszłość. Zwłaszcza, że robi to w uczciwy sposób. Najstarsza córka właśnie idzie na studia, syn za rok piszę maturę i marzy o studiach za granicą  - mówi na zakończenie.


W tym roku w grudniu minie 13 lat od śmierci Ciechowskiego. I znów, zamiast promowania muzycznego dorobku artysty, będzie wywlekanie konfliktów i pranie brudów. Pytanie pozostaje tylko czy Bytom chce się babrać w tych brudach?

piątek, 19 września 2014, mjakmarketing

Polecane wpisy